.
.


~ Zwycięstwo lub Śmierć ~ Ojczyźnie Wiernie Służyć ~

wtorek

Kwatera Komendanta Głównego Armii Krajowej w Częstochowie

Po kilku dniach od upadku Powstania Warszawskiego, Leopold Okulicki znajduje się w Częstochowie , by uruchomić Komendę Główną Armii Krajowej na nowo .
Od 5 października 1944 roku, siedziba Komendy Głównej Armii Krajowej przeniesiona została właśnie tam . Mieściła się przy ul. 7 Kamienic 21 i pełniła tę funkcję do
19 stycznia 1945r.


13 10 2004 Prezydent Warszawy podziękował mieszkańcom Częstochowy .
Prezydent Warszawy Lech Kaczyński podczas odbywających się w Częstochowie uroczystości wieńczących obchody 60. rocznicy Powstania Warszawskiego, podziękował mieszkańcom miasta za pomoc, jakiej udzielili warszawiakom wysiedlonym ze stolicy w październiku 1944 roku. Na kamienicy, w której mieściła się tajna siedziba gen. Leopolda Ok
ulickiego "Niedźwiadka" oraz sztab Komendy Głównej AK odsłonięta została pamiątkowa tablica upamiętniająca te wydarzenia. "Przyjechałem podziękować za to, co państwo zrobiliście dla warszawiaków. Sądzę, że powinniśmy pamiętać o Częstochowie, do której po upadku Powstania przybyło wielu mieszkańców stolicy i gdzie zostali bardzo dobrze przyjęci i otoczeni opieką" - powiedział Lech Kaczyński podczas uroczystości. "Ludzie muszą wiedzieć, że Częstochowa to nie tylko wspaniały klasztor i Święty Obraz, ale także miejsce czteromiesięcznego stacjonowania kwatery głównej Armii Krajowej. Obowiązkiem Warszawy i wszystkich warszawiaków jest podziękować za to, co zrobili mieszkańcy waszego miasta" - mówił prezydent Kaczyński podczas zorganizowanej z tej okazji sesji popularno-naukowej. Prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona przypomniał, że 60 lat temu ludność miasta uczyniła wszystko co było możliwe, aby zaopiekować się wypędzonymi mieszkańcami Warszawy. Warszawiaków ulokowano w domach prywatnych, w mieszkaniach komunalnych i domach zakonnych. "Dumny jestem z setek częstochowskich rodzin, które w trudnych warunkach przyjęły pod swój dach tych ludzi" - podkreślił Wrona. Obaj prezydenci odsłonili pamiątkową tablicę na kamienicy, nieopodal Jasnej Góry, w której mieściła się tajna siedziba gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" oraz sztab Komendy Głównej AK. "Częstochowa to ostatnia stolica Polski Podziemnej. Tutaj odrodziło się dowództwo AK i funkcjonowała też część władz cywilnych tego niezwykłego fenomenu jakim było państwo podziemne" - przypomniał Lech Kaczyński. W mszy św. odprawionej na Jasnej Górze uczestniczył m.in. ostatni prezydent Rzeczypospolitej na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. za: Biuro Promocji Miasta
 Uroczystości upamiętniające 60. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego odbyły się 12 października na Jasnej Górze z udziałem prezydentów Warszawy i Częstochowy. Przypomniały one mało znany, ostatni epizod Powstania, gdy po jego upadku Częstochowa była miejscem ostatniej siedziby Komendy Głównej Armii Krajowej i jej komendanta, gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka".
W czasie Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu, sprawowanej w intencji powstańców oraz Warszawy i Częstochowy, o. Eustachy Rakoczy, paulin, przypomniał postać gen. Leopolda Okulickiego, który po kapitulacji Powstania przybył z pielgrzymką do sanktuarium. To tutaj, mówił kapelan żołnierzy niepodległości, generał odbywał tajne spotkania z paulinami i oficerami, prowadził wojenne narady, to tutaj polecił porucznikowi Warcie, by strzegł Cudownego Obrazu; wreszcie tutaj przed tronem Królowej Polski gen. L. Okulicki podjął ostateczną decyzję o rozwiązaniu szeregów Armii Krajowej. O. Rakoczy przypomniał też pielgrzymki Warszawiaków na Jasną Górę w intencji ocalenia Stolicy. Zwracając się do obecnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, kaznodzieja podziękował mu za wspaniałe obchody 60. rocznicy Powstania Warszawskiego i podkreślił, że w historię wpisują się nie tylko ci, którzy oddają życie za Ojczyznę, ale także ci, którzy ocalają pamięć. Po Mszy św. obaj prezydenci: Warszawy - Lech Kaczyński i Częstochowy - Tadeusz Wrona odsłonili tablicę poświęconą pamięci generała Leopolda Okuliockiego "Niedźwiadka" na murze domu przy ul. 7 Kamienic, gdzie 60 lat temu mieściła się kwatera ostatniego komendanta Armii Krajowej. Obecny był Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie, honorowy obywatel miasta Częstochowy.
Prezydent Warszawy Lech Kaczyński podziękował społeczeństwu Częstochowy za pomoc udzieloną 60 lat temu powstańcom i mieszkańcom Warszawy. Zauważył, że to bardzo ważne, aby przypomnieć, iż w Częstochowie przez cztery miesiące na przełomie 1944 i 1945 roku mieściła się stolica Państwa Podziemnego i siedziba Komendy Głównej AK z jej ostatnim dowódcą gen. Okulickim "Niedźwiadkiem".





Zdjęcie kamienicy nr 21 od podwórza oraz budynków w bezpośrednim sąsiedztwie .



Zdjęcia nadesłał : Tomasz Czermiński - Częstochowa

Relacja z uroczystości odsłonięcia Tablicy pamiątkowej w Częstochowie dnia 12 października 2004 r. Więcej...
Zdjęcie tablicy na budynku przy ul. 7 Kamienic 21 w Częstochowie pochodzi ze strony BP Jasnej Góry .

Dokument: Ostatnia wojenna Stolica , film opowiada między innymi o pobycie generała
Leopolda Okulickiego w Częstochowie . Dostępny na stronie BP JG tutaj...








 Podczas swojego pobytu w Częstochowie generał Okulicki ze zrozumiałych względów
zmuszony był często zmieniać miejsce zakwaterowania. Dużo czasu spędzał w dzielnicy
podjasnogórskiej i tam też prawdopodobnie miał najwięcej „melin”. Znane są jego kwatery

przy ulicy 7 Kamienic 21, są przekazy, iż przebywał również przy ul. Waszyngtona 22 oraz .
ul. Paulińskiej (Różanej) 42 (obecnie biskupa Teodora Kubiny) – ten lokal generał upodobał
sobie najbardziej. Z ul. Paulińskiej udawał się na liczne narady, między innymi do
domów przy ulicy św. Barbary 66, na Rynek Warszawski 7/8, ul. Zawierciańską 6 czy na ul.
Główną 142, na ul. św. Rocha (do dziś nie udało się ustalić numeru domu) oraz ul. Jutową 9.
Ten ostatni lokal, oddalony od centrum, dom rodzinny por. Stanisława Wieczorka, z referatu
lotnictwa KG AK, był pod szczególną troską oficerów wywiadu.
Oprócz generała swoje miejsce w Częstochowie znaleźli między innymi: szef sztabu AK –
płk dypl. Janusz Bokszczanin „Sęk”, „Wir”, delegat Sił Zbrojnych w Kraju (od 13 maja 1945
r.) - płk dypl. Jan Rzepecki „Ślusarczyk”, dowódca oddziału VI KG AK (Biuro Informacji i
Propagandy) – kpt. Kazimierz Moczarski „Grawer”, „Rafał”, szef KEDYW-u – Jan
Mazurkiewicz „Radosław”, „Urban”, późniejszy zastępca gen. Okulickiego w Organizacji Niepodległość NIE – gen. Nil Emil August Fieldorf.

Dom przy ulicy Jutowej 9, Częstochowa. Kwatera Komendanta Głównego AK gen Okulickiego

Dom przy ulicy Paulińskiej (Różanej, obecnie bp Teodora Kubiny) 42 Częstochowa. Kwatera Komendanta Głównego AK gen Okulickiego

Dom drewniany przy ulicy św. Barbary 66 Częstochowa. Kwatera Komendanta Głównego AK gen Okulickiego


Dom przy ulicy Waszyngtona 22 Częstochowa. Kwatera Komendanta Głównego AK gen Okulickiego


Wspomina Janina Ludwika Gellert ps. „Córka”, „Zosia”, „Inka” ;
Wtedy wsiadłyśmy w pociąg i pojechałyśmy do Częstochowy. Tam zameldowałyśmy się do dalszej pracy. Mieszkałyśmy u państwa Zielińskich pod Jasną Górą, a z drugiej strony Jasnej Góry, w bocznej uliczce urzędował „Niedźwiadek” Okulicki. Tam nosiłam różne meldunki i vice versa przenosiłam. To odbierano i szły dalej, bo pod Częstochową był jeszcze ośrodek. Tam była część komendy. Druga część komendy była w Krakowie. Matka długo dosyć dochodziła do siebie, ale szczęśliwie doszła. Niestety pozostałości były tego. Ja męczyłam się z tą swoją ręką, bo miałam Ausweis, że mam ranną rękę. W końcu dostałam pracę w szpitalu Baraki, jako pomoc pielęgniarki. Już wtedy miałam Ausweis i trudno, żebym nie miała przygody. Wracałam, było ciemno, już szarówka. Odebrałam od Okulickiego meldunki, rozkazy, nie wiem, co to było, w każdym razie trzeba to było puścić dalej. Miałam gdzieś na dnie torby w skrytce i dwóch żandarmów za mną: Halt! Halt! – „Stój! Stój!” Myślę sobie: „Zaraz. Jeżeli oni mnie zatrzymają, to nikt nie będzie wiedział, co się ze mną stało. Wobec tego muszę ich podprowadzić pod klasztor. Tak, żebym mogła krzyknąć.” Oni tam już zatrzymywali sobie babki. Przyspieszyłam kroku i nie zatrzymywałam się. Rzeczywiście doszłam do klasztoru i w tym momencie on mówi: „Dlaczego nie stanęłaś jak krzyczeliśmy Halt?!” Nie zdążyłam otworzyć ust, ryknął mi tak otwartymi ustami, tym krzykiem niemieckim, w ucho. Przez trzy dni chodziłam potem jak pijana. Otworzyłam torbę, pokazałam Ausweis, mówię: „Bo nie słyszałam.” Pokazałam Ausweis i ktoś nadchodził z drugiej strony, oni mnie puścili. Już doszłam do swojego punktu, gdzie mieszkałam. Ale ten krzyk to też pamiętam. Jak to nieprzyjemnie jest, jak tak trochę uszkodzi się bębenek człowiekowi. Ale to są takie, właściwie to naturalne. Człowiek nie przeżywał tego jako coś, tylko jedno doświadczenie więcej. Potem widziałam, nie będę opowiadała, bo to już nie należy do sprawy Powstania, bo to już jest historia siostry mojej matki, a też dosyć ciekawa. Opatrzność boska czuwała. Gdzieś to był 11 – 12 jedenasty stycznia jak zajmowali Rosjanie Częstochowę. To widziałam, jak Niemcy po śniegu, na bosaka, w kalesonach uciekali. Taką miałam satysfakcję wewnętrzną, że trudno sobie wyobrazić. Jak tylko Warszawa była oswobodzona, to wróciłyśmy z matką do Warszawy.
Pani z Okulickim działała do końca? Do końca. Ale jak zbliżali się Rosjanie to jakie były rozkazy? Nie wiem, jakie były rozkazy. 15 stycznia było rozwiązanie Armii Krajowej.
Pani została wezwana do niego? Nie. Nie wiem, kto przyniósł ten rozkaz. W każdym razie 15 stycznia 1945 roku została rozwiązana Armia Krajowa i wszyscy przeszliśmy do cywila. Tak że już nie byliśmy pod rozkazami.
Od kiedy dokładnie była pani w Częstochowie? Początek października, gdzieś od 15 października. Już w listopadzie byłam w Częstochowie.
Dużo tam pani spotkała akowców z Powstania Warszawskiego? To była cały czas konspiracja?
Była konspiracja. Natomiast spotykałam profesorów swoich z tajnego nauczania.
Ale była pani, jak gdyby cały czas do dyspozycji? Cały czas byłam do dyspozycji. Cały czas.
Skąd dokąd, tak mniej więcej, przenosiła pani meldunki? Punkt przeładunkowy był u mnie, tam gdzie mieszkałyśmy. Tak że chodziłam do Okulickiego i od Okulickiego chodziłam. Miałam tylko ten wahadłowy ruch.
Później ktoś do pani przychodził i to odbierał dalej? Tak. To już dawałam mamie. Mama dalej oddawała albo jechała. Wiem, że pod Częstochową też był jakiś punkt Komendy Głównej. Chyba tam szło to wszystko dalej.
Gdzie pani mieszkała, w którym miejscu? Pod Jasną Górą. Jak jest główna aleja, to po prawej stronie był załamek i tam żeśmy mieszkały. Miałyśmy pokój do dyspozycji.
Pani bliżej poznała Okulickiego? Wtedy nie. Wtedy tyle, że przyszłam, oddałam i w tył zwrot. A kiedy później? Później jeszcze w Warszawie spotykałam się z Okulickim, ale już nie na zasadzie łączności tylko właśnie takich spotkań – Pluta-Czachowski, Okulicki, „Kortum”. Czasami właśnie bywałam, ale to już nie były wiążące [spotkania].
A mama wtedy w Częstochowie to dochodziła do siebie i nie brała żadnego udziału? Brała udział. Od razu mama już potem przekazywała. Pracowałam w szpitalu, a mama załatwiała dalej. Przynosiłam i mama dalej załatwiała.
A jak panie przyjęły wiadomość o rozwiązaniu Armii Krajowej 15 stycznia – koniec walki? Nie, że możemy wrócić do Warszawy, bo zaraz 17 stycznia była Warszawa wyzwolona. Możemy wrócić do Warszawy i co dalej, to się dowiemy. I zaczęło się tworzyć „Nie”.
Więcej...

Następnie KG AK trafiła na dłużej do Łodzi.

Brak komentarzy: