.
.


~ Zwycięstwo lub Śmierć ~ Ojczyźnie Wiernie Służyć ~

czwartek

Wojtek the Polish Soldier Bear Polski Żołnierz Niedźwiedź

 
Książka to pasjonująca powieść osnuta wokół rzeczywistych wydarzeń historycznych, związanych z epopeją II Korpusu Polskiego. Tytułowy bohater to niedźwiedź o imieniu Wojtek, który istniał naprawdę. Został przygarnięty przez polskich żołnierzy po ich wyjściu ze Związku Sowieckiego i przeszedł z armią Andersa cały szlak bojowy, biorąc m.in.: udział w walkach o Monte Cassino, gdzie pomagał rozładowywać ciężarówki z amunicją i podawał artylerzystom pociski. W tle wydarzeń opisywanych w powieści rysuje się dramat polskich żołnierzy, przelewających krew daleko od ojczyzny i opuszczonych przez aliantów. Jednak ''WOJTEK Z ARMII ANDERSA'' to nie tylko opowieść o złożonych ludzkich losach, wplątanych w tryby bezlitosnej historii. To przede wszystkim przejmująca opowieść o miłości. Miłości, która nadaje życiu sens, nawet w obliczu okrucieństw wojny i codziennej konfrontacji ze śmiercią.


Cytat z książki:

W ogrodzie willi w Bagdadzie, która została oddana do dyspozycji Andersa, żeby mógł tu przyjeżdżać w weekendy, siedzieli dwaj generałowie.
Piękny wieczór -  rzekł Okulicki. – Nie masz dzisiaj gości?
Zawsze ktoś wpadnie. Ale cieszę się, że choć chwilę możemy porozmawiać w ciszy i spokoju.
Trochę za dużo tego spokoju.
Co masz na myśli?
Żołnierze się nudzą. To już trwa za długo.
Szkolą się – powiedział Anders i włożył lód do szklanek z whisky. – Mają już broń, sprzęt. Szkolenie…
Tak, tak – przerwał mu Okulicki – a także występy, konkursy zespołów artystycznych, rozgrywki sportowe. Mam zasługi, wydzieliłem obóz treningowy dla piłkarzy. Moi żołnierze wygrywają nawet z drużynami angielskimi czy australijskimi.
Anders spojrzał na Okulickiego, ale w jego oczach za okrągłymi okularami nie było ironii, tylko jakiś smutek.
Wiem, że nie jesteś zadowolony z reorganizacji armii.
Siódma Dywizja, z którą przybyłem z Rosji, jako taka przestała teraz istnieć – zauważył z goryczą Okulicki.
No cóż, to Brytyjczycy zmienili nasze plany – rzekł Anders. Nie występujemy już jako armia, lecz jako korpus złożony z dwóch dywizji piechoty, jednej brygady pancernej i jednej brygady piechoty.
A moja dywizja jest jednostka zapasową. Nie weźmie udziału w boju. Ale mów co cię gnębi.
Otrzymałem depeszę od generała Sikorskiego. Anders otworzył szufladę biurka. Rząd sowiecki wystosował szesnastego stycznia notę do naszego rządu.
Zawiadomił w niej, że wszyscy Polacy, którzy pochodzą z obszarów zajętych przez Sowiety, będą odtąd uważani za obywateli sowieckich. Odczytałem ją generałowi Wilsonowi. Powiedział, że to nie jest sprawa, którą powinni zajmować się dowódcy wojskowi.
Ale to ma bezpośredni wpływ na ducha wojska – oburzył się Okulicki.
Tak mu powiedziałem. Że istnieje niebezpieczeństwo silnego wzburzenia wśród żołnierzy. Obiecał, że zadepeszuje do War Office i do ministra stanu na Bliskim Wschodzie z prośbą o przyspieszenie interwencji rządów Wielkiej Brytanii i USA.
Akurat. Teraz, w najgorętszej sytuacji wojennej, będą chcieli obracać Rosjan przeciw sobie i awanturować się o polska wschodnią granicę. Męczy mnie to wszystko. Wiesz, jakie jest moje marzenie? – Okulicki ożywił się nagle.- Chciałbym być w kraju, walczyć w szeregach podziemnej armii.


Brak komentarzy: