.
.


~ Zwycięstwo lub Śmierć ~ Ojczyźnie Wiernie Służyć ~

czwartek

Uroczystość pogrzebowa gen. Leopolda Okulickiego „Niedzwiadka” i gen. Stefana Roweckiego „Grota” Warszawa, 27.IX.1991r.

Cmentarz Wojskowy na Powązkach wspólna mogiła Dowódców Podziemia


„Śmierć ich ma wymiar symbolu”: Biskup Polowy Wojska Polskiego
gen. dyw. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź – uroczystość pogrzebowa gen. Leopolda Okulickiego „Niedzwiadka” i gen. Stefana Roweckiego „Grota” (Warszawa, 27 IX 1991) [Archiwum OPWP]

Drodzy Bracia i Siostry!



Znowu gromadzimy się w Imię Chrystusa wokół polskich, żołnierskich prochów. Dziesięć dni temu, w rocznicę zbrodniczego 17 września 1939 roku, polecaliśmy Miłosierdziu Bożemu, podczas sprawowanej w tej Katedrze Ofiary Eucharytycznej, dusze naszych braci - więźniów Ostaszkowa i Starobielska, którzy padli za Najjaśniejszą Rzeczpospolitą w katowniach NKWD, w Charkowie i Twerze. A potem - z żołnierskimi honorami - złożyliśmy ziemię z ich grobowej mogiły tam, gdzie płonie wieczne światło chwały żołnierza polskiego - na Placu Józefa Piłsudskiego, w Grobie Nieznanego Żołnierza.


W tamten dzień - zdawać się mogło - słyszeliśmy słowa naszego Pana wypowiedziane niegdyś do wielotysięcznych, zebranych wokół Niego tłumów: "Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome" /Łk 12,23/.

Pamiętaliśmy i o tych słowach wtedy, kilka tygodni temu zaledwie, gdy staliśmy nad otwartymi dołami śmierci w Miednoje, w tamtym strasznym lesie, w którym ptaki nie śpiewają, patrząc na odsłonięty spod warstw ziemi kształt prawdy. Strasznej prawdy o losie naszych braci. Prawdy ukrywanej przez tyle lat. Przywieźliśmy do Ojczyzny jej materialny ślad - grudki ziemi, w którą wsiąkła krew niewinnych. Jest ta ziemia pośród nas - w sercu Ojczyzny, w Stolicy, tam gdzie Grób Nieznanego Żołnierza, doznaje szacunku od swoich i obcych, od wszystkich, którzy chylą głowy przed grobem, który kryje w sobie szczątki nieznanego z imienia lwowskiego orlęcia i ziemię z miejsc chwały i męczeństwa żołnierza polskiego.

Dzisiaj znów gromadzimy się w imię prawdy i wdzięczności wokół tych dwu urn wypełnionych ziemią. Nawet nie mamy pewności, czy przemieszały się z nią prochy tych, których dusze polecać dziś będziemy, wszechogarniającej miłości Pana Stworzenia - śp. generałów Stefana Roweckiego i Leopolda Okulickiego, Komendantów Głównych sławnej, zawiązanej w imię miłości Ojczyzny, Armii Krajowej. Generał Rowecki zginął zapewne w Sachsenchausen, generał Okulicki w moskiewskiej Łubiance. Śmierć ich ma wymiar symbolu. Złożyli ofiarę życia na ziemi dwóch potęg, które w sierpniu 1939 roku sprzysięgły się na zgubę Rzeczypospolitej.

"Błogosławieni, którzy w Panu umierają /.../, bo idą wraz z nimi ich czyny" /Ap 14,13/. Wierzymy, że Jezus Chrystus, który jest Panem żywych i umarłych oddał im sprawiedliwość za ich dobre czyny, które z tego świata przenieśli w obszar tajemnicy życia wiecznego, w Chrystusie i z Chrystusem. Ale pamięć o ich czynach została również na trwałe w pamięci Narodu. "Bo nie jest światło, by pod korcem stało" - pisał Cyprian Kamil Norwid. Przez ileż to lat, rękoma iluż to ludzi, blask światła płynący z ich dobrych czynów, próbowano wepchnąć pod korzec niechęci, pogardy, szyderstwa z nich samych, i z tego, czego symbol stanowili - Armii Krajowej! Na próżno, bezowocnie. Siła tego światła była silniejsza. Czerpała energię z tysięcy polskich serc, w których trwało przekonanie, że obaj generałowie dobrze zasłużyli się Ojczyźnie.

Te dwie garstki obcej ziemi, z którą - być może - przemieszały się prochy Waszych ciał, Panowie Generałowie - wita, z honorami i czcią nasza Ojczyzna - Najjaśniejsza Rzeczpospolita, witają Wasi bliscy, witają przestawiciele władz państwowych, generalicja, kapelani Wojska Polskiego, oficerowie, żołnierze, Wasi dawni podkomendni - czcigodni weterani Armii Krajowej, okryte chwałą żołnierskie sztandary, ogarnia Was swoją miłością i swoją modlitwą Kościół Chrystusowy prowadzący, z pokolenia na pokolenie, drogami Ewangelii, dzieci naszego Narodu ku przystani Zbawienia. Jesteście u siebie. Jesteście w Ojczyźnie.

"W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan" /2Tm 4,7-8/. Słowa Apostoła Narodów, Świętego Pawła, stanowią syntezę każdego ludzkiego życia, które swoją moc czerpie z Chrystusowego dziedzictwa, można odnieść i do Waszego życia, Panowie Generałowie.

"W dobrych zawodach wystąpiłem ..." /2Tm 4,7-8/.

Przygotował Was do tych występów dom rodzinny, kształtując w Was polską duszę i wrażliwość na sprawy Ojczyzny. Urzędniczy dom Stefana Roweckiego w Piotrkowie Trybunalskim, w którym żywa była pamięć szlacheckich przodków, oficerów napoleońskich, żołnierzy Powstania Listopadowego i chłopska chata Leopolda Okulickiego w Bratucicach, powiatu bocheńskiego.

Należeliście do tego wspaniałego pokolenia, przychodzącego na świat w ostatnim dziesiątku XIX wieku, któremu przypadło w udziale przemieniać w czyn polski sen o szpadzie i ruszyć, kiedy nadszedł czas, "starym ojców szlakiem", w imię Ojczyzny i dla Ojczyzny.

Obaj rzuciliście "swój życia los na stos" podążając za tym, "który mundur nosił szary", twórcą Legionów, brygadierem Józefem Piłsudskim. A gdy "z naszego trudu i znoju Polska powstała by żyć", pozostaliście - na dobre i złe - w szeregach jej młodego wojska. Obaj mieliście swój udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Nie była ona przecież wojną o granice państwa, ale wojną w obronie europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji, której rewolucja bolszewicka - poprzez trupa Polski - chciała zanieść żagiew zagłady.

A gdy nadszedł czas pokojowej pracy, nie szczędziliście dla niej swych sił i talentów. Należeliście obaj do elity oficerskiej II Rzeczypospolitej, do tych najlepszych, którzy patrzyli szeroko i daleko. Długie lata wojskowej służby każdego z Was na różnych stanowiskach: sztabowych, liniowych, szkoleniowych, kolejne szczeble w wojskowej hierarchii.

Kiedy nadszedł wrzesień 1939 roku pułkownik Stefan Rowecki dowodził Brygadą Pancerno-Motorową /bitwa pod Tomaszowem Lubelskim/, a podpułkownik Leopold Okulicki - szaf Wydziału Sytuacyjnego i zastępca szefa Oddziału III Sztabu Głównego, pozostał w Stolicy, walcząc czynnie w jej obronie.

"W dobrych zawodach wystąpiłem ..." /2Tm 4,7-8/.

Bitwa wrześniowa, wiemy, została przegrana. Dwie potęgi, które najechały kraj 1 i 17 września, podzieliły Rzeczpospolitą między siebie. Nasza Matka, którą wtedy - z jakąż wzgardą - nazywano "pokracznym bękartem traktatu wersalskiego", zniknęła z mapy Europy. Ale to był przecież pozór. Ta podeptana Polska żyła w swych najwyższych, funkcjonujących na obczyźnie, konstytucyjnych władzach, w Wojsku Polskim odradzającym się po klęsce, w czynach dzieci swoich. Nie było rozkazu kapitulacji. Nie było rozkazu demobilizacji dla żołnierskich działań podejmowanych w imię wolności, całości, niepodległości Rzeczypospolitej.

To Ty, Panie generale Stefanie Rowecki byłeś motorem żołnierskich czynów w okupowanym kraju od ich zarania, jako szef sztabu i zastępca dowódcy pierwszej konspiracyjnej organizacji wojskowo-politycznej - Służby Zwycięstwu Polsce, powołanej w Warszawie 27 września 1939 roku - przez generała Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, która podlegała legalnemu, konstytucyjnemu rządowi Rzeczypospolitej i Naczelnemu Wodzowi.

To Ty, Panie generale Leopoldzie Okulicki byłeś jednym z jej najwcześniej zaprzysiężonych żołnierzy, obejmując stanowisko dowódcy wojskowego Służby Zwycięstwu Polsce w Łodzi.

To do Ciebie, Panie generale Rowecki "Obywatelu Rakoniu", adresowane były i dostarczane z końcem grudnia 1939 roku instrukcje Naczelnego Wodza powołujące w miejsce Służby Zwycięstwu Polsce Związek Walki Zbrojnej - organizację, która przez skupienie w związkach konspiracyjnych jednostek najstaranniej dobranych, miała stworzyć ośrodki czynnego oporu narodowego, przeciwdziałającego załamaniu się sił moralnych polskiego społeczeństwa, współdziałać w budowie Państwa na drodze walki orężnej, czynić przygotowanie powstania zbrojnego na tyłach armii okupacyjnych, które nastąpi z chwilą wkroczenia regularnych wojsk polskich do Kraju. Byłeś zrazu pełnomocnym zastępcą na Kraj, jej Komendanta Głównego, generała Kazimierza Sosnkowskiego "Godziemby", a wkrótce Komendantem Głównym ZWZ, a od 14 lutego 1942 roku dowódca Armii Krajowej - kontynuacji ZWZ-tu. "Kalin", "Rakoń", "Jan", "Tur", "Grot" - taie były Twe konspiracyjne pseudonimy.

To Ty, Panie generale Okulicki - "Janie", "Kolo", "Leopoldzie", Komendancie Okręgu Łódzkiego ZWZ, a później Komendancie obszarów wschodnich /obszar nr 2 Białystok i nr 3 Lwów/, zostałeś w styczniu 1941 roku aresztowany przez NKWD, aby w pół roku później odzyskać wolność i objąć stanowisko szefa sztabu Armii Polskiej tworzonej przez generała Andersa, a po dwóch latach służby w regularnym wojsku, w maju 1944 roku, jako skoczek spadochronowy - cichociemny, wrócić do okupowanego Kraju obejmując stanowisko Szefa Operacji i I Zastępcy Szefa Sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej.

Wtedy to już Ty, generale Rowecki - "bieg ukończyłeś".

Aresztowany w czerwcu 1943 roku - osadzony w obozie w Sachsenchausen - "wiary dochowałeś", znajdując tam śmierć męczeńską, w początku sierpnia 1944 roku, kiedy wybuchło w Warszawie Powstanie.

A kiedy Powstanie upadło i Komendant Armii Krajowej generał "Bór" poszedł do niewoli, Ty, generale "Niedźwiadku", objąłeś stanowisko ostatniego dowódcy Armii Krajowej, aż do czasu, kiedy w styczniu 1945 roku rozwiązałeś ją włanym rozkazem. Aresztowany podstępnie w Pruszkowie, wraz z innymi przywódcami Polski Podziemnej, wywieziony do Moskwy, "wiary dochowałeś" podczas haniebnego procesu szesnastu, aby rok później, w wigilię 1946 roku, "bieg - życia swego zakończyć".

Cmentarz Wojskowy na Powązkach




"Błogosławieni, którzy w Panu umierają /.../, bo idą wraz z nimi ich czyny" /Ap 14,13/.

Wielkim czynem obu generałów była Armia Krajowa. Krajowa Siła Zbrojna Niepodległej Ojczyzny. Dowód na to, że Państwo Polskie istnieje. Pełne podporządkowanie się Armii Krajowej, dyrektywom konstytucyjnego kierownictwa Państwa Polskiego było źródłem sił psychicznych Narodu, który dzięki temu nie zatracił poczucia ciągłości. "W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak męki i Zbawienia - przysięgam, że będę wiernie i nieugięcie stał na straży honoru Polski, a o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć będę ze wszystkich moich sił, aż do ofiary mego życia" - to fragment roty przysięgi żołnierzy Armii Krajowej.

Byliście wierni do końca tej przysiędze, Panowie generałowie. Byli wierni jej Wasi podkomendni, którzy na tylu polach działań wielorakich struktur Armii Krajowej, służyli Polsce. W leśnych oddziałach i pracy wywiadowczej, dywersji i kwatermistrzostw, służbie zdrowia, sądownictwie, szkolnictwie wojskowym, duszpasterstwie. Na barykadach Powstania Warszawskiego, w uwalnianiu od okupanta Wilna, Lwowa, tylu innych miastach na Wschodzie, w akcjach dywersyjnych "Wachlarza" na krańcach dawnej I Rzeczypospolitej, w Obszarach, Okręgach, Inspektoratach, Placówkach.

Byliście wierni ...

A kiedy przyszedł ten czas, że generał Okulicki z upoważnienia Prezydenta Rzeczypospolitej, wydał w styczniu 1945 roku swój ostatni rozkaz, rozwiązujący w obliczu sowieckich represji Armię Krajową, postawił Waszemu pokoleniu i pokoleniom następnym zadanie do spełnienia: "Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego".

Czy ten testament zostawiony nam przez Tego, którego dziś przyszło nam uroczyście żegnać, został do końca wypełniony? Wasze pokolenie - czcigodni weterani Armii Krajowej - wzięło sobie to zadanie do serca. Pokolenie, po ludzku biorąc, okrutnie doświadczone, skazane po wojnie na stracenie. Realizowały ten testament pokolenia już młodsze, raz z większym, raz z mniejszym natężeniem woli. Pamiętamy czas "Solidarności", pamiętamy lata stanu wojennego - to ciągłe dobijanie się o niepodległość, o poszanowanie wewnętrznych i zewnętrznych obszarów wolności. Czas, kiedy z nową siłą, w świadomości Polaków poczęły odżywać autentyczne tradycje akowskie, czas manifestacji narodowych, pamiątkowych tablic, podziemnych wydawnictw, uroczystych rocznicowych nabożeństw.

Aż przyszedł ten czas, kiedy wydaje się, krok nas tylko dzieli od realizacji ideału, o którym mówią słowa ostatniego rozkazu generała Okulickiego. Po czterdziestu latach klęczenia uczymy się chodzić.

Zbliżające się wolne wybory do Sejmu i Senatu będą tym najistotnieszym elementem polskiego życia politycznego, który zakotwiczy czas wyczekiwanej od tylu lat Niepodległości. Z woli Narodu zostanie wykształcona jego najwyższa przedstawicielska władza ...

Ale jaki będzie kształt tej Niepodległości?

Kościół Chrystusowy ustami swoich Pasterzy wezwał Was, abyście Wasze indywidualne wybory uczynili odpowiedzialnymi, rzetelnymi, przemyślanymi do końca. Rozglądając się po polskiej scenie politycznej, na której tyle zamętu, tyle sztucznego hałasu i wzajemnych przekrzykiwań, macie odnajdywać wartości trwałe, czerpiące siłę z tego, "co Polskę stanowi" - wiary żywej, tradycji niezakrzepłej, wartości wypracowanych przez pokolenia, pośród których niczym cenny klejnot, świeci ten ogromny depozyt przekazany nam przez pokolenie Armii Krajowej i jej przywódców, których dziś żegnamy.

Kierunek poszukiwań wartości trwałych pokazywał zawsze Kościół. Nigdy nie był on w naszym kraju - jak to się teraz z różnych ust słyszy - przeszkodą w drodze do wolności, ale przeciwnie - zachęcał do wysiłków, aby przestrzeń tej wolności poszerzać; wolności rozumnej, której granice zakreśla jedynie wrażliwość ludzkich sumień kształtowanych w szkole Bożych praw i Ewangelicznych wzorów.

Ku wolności prowadzi nas Chrystus. Niech mi będzie wolno, biskupowi polowemu Wojska Polskiego, zachęcić Was, drodzy Bracia, do dalszego trudu budowania przestrzeni naszej polskiej wolności.

Odprowadzimy na cmentarz Powązkowski te grudy ziemi, które symbolizują prochy dwóch wielkich Polaków. Niech trwają wśród nas, w ziemi poświęconej, w ziemi uświęconej ciałami tylu tam pochowanych synów i córek naszego Narodu, tylu Żołnierzy Rzeczypospolitej.

Niech Bóg, który jest miłością otoczy ich i wszystkich ich podkomendnych, którzy umarli i zginęli w imię Ojczyzny, blaskiem chwały, a nam żywym, niech pomaga w odnajdywaniu dróg prawdy. Amen.

+ Sławoj Leszek Głódź
Biskup Polowy (1991-2004)

Kazanie zostało wygłoszone w Katedrze Polowej Wojska Polskiego

/tekst autoryzowany: Bp Sławoj Leszek Głódź, Walczę dla Chrystusa. Z nauczania Biskupa Polowego Wojska Polskiego, Wydawnictwo Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, Warszawa 1995, s. 159-166.

Brak komentarzy: