.
.


~ Zwycięstwo lub Śmierć ~ Ojczyźnie Wiernie Służyć ~

wtorek

Z życiorysu Leopolda - Powstanie Warszawskie 1944

Generał Leopold Okulicki o Powstaniu Warszawskim; ''Walka w Warszawie nie była o samą stolicę, ale o całą wolną i niepodległą Polskę. Niespotykane w historii bohaterstwo żołnierza i ludności jest wielkim kapitałem dla przyszłego wolnego życia Narodu. ''
13.X.44r.
Na zdjęciu Generał Leopold Okulicki podczas Powstania Warszawskiego 1944

Generał Leopold Okulicki o Powstaniu Warszawskim; ''Walka w Warszawie nie była o samą stolicę, ale o całą wolną i niepodległą Polskę. Niespotykane w historii bohaterstwo żołnierza i ludności jest wielkim kapitałem dla przyszłego wolnego życia Narodu. ''
13.X.44r.
Każdy Powstaniec ponownie walczył, by w Powstaniu Warszawskim nie zastanawiając się ani chwili.
Tak Walka aż do Zwycięstwa. Powtarzają wszyscy Powstańcy Warszawscy.

Generał Reinefarth wspominał: "Jeśli istnieje piekło na Ziemi, jest to właśnie walka w mieście, np. Niemcy atakują 5 piętrowy dom, zdobywają parter i 1 piętro, wypychają Polaków na 2 piętro. Atakują powstańcy, zajmują parter, Niemcy, którzy są na 1 piętrze wypychają ich kolegów na wyższe piętra, przychodzą z odsieczą Niemcy, i znów atakują parter i 1 piętro, i mamy taką sytuację: na parterze Niemcy, na 1 piętrze Polacy, na 2 piętrze znów Niemcy, na 3 piętrze znów Polacy. Walczono o każdy pokój."

Heinrich Himmler o Powstania Warszawskim; "Jest to najcięższa walka, jaką toczyliśmy od początku wojny. Jest porównywalna tylko do walk o każdy dom w Stalingradzie."

Wspomina Janina Konopacka - żołnierza AK ps. "Janina", łączniczka gen. Leopolda Okulickiego ps. "Niedźwiadek"  Warszawa; ul. Śliska 17,  ul. Śniadeckich 9 pobyt generała do czasu  objęcia stanowiska Szefa Sztabu PW44.

Zdarzały się przypadki przesadnego wyczulenia w kwestii szpiegów podczas Powstania Warszawskiego. I tak np. ofiarą tej histerii o mało nie padł… generał Okulicki w lokalu przy Śliskiej jeszcze oczekując na włączenie się do walki, akurat ci
erpiący na bezsenność oraz na katar. Na skutek tego ostatniego „wyrzucał często przez okno chusteczki z ligniny. Obserwowano ten dom, nasza żandarmeria KB ''Nałęcz'' wpadła pewnego dnia i aresztowała go. Okulicki, nie mówiąc nic kim jest, prosił ciągle, aby go zaprowadzono do KG AK. Ale zabrano go na żandarmerię i telefonowano do wszystkich dowódców, zapewniając, że istniał związek między bombardowaniami a światełkiem i ligniną w lokalu «podejrzanego». Chciano nas rozstrzelać” odpowiedzialnym za przyszłe rozstrzelanie nas miał być kpt. Ryszard Budzianowski z BATALION KB "NAŁĘCZ"– wspominała po latach por. „Janina”, Janina Pronaszko-Konopacka, łączniczka i sekretarka gen. Okulickiego. 
Batalion "Nałęcz" - oddział Armii Krajowej (kompania a następnie batalion) zorganizowany na bazie żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa oraz ochotników, uczestniczący w powstaniu warszawskim, nazywany również 1 Batalionem Szturmowym KB "Nałęcz". Uczestniczył w w walkach na Woli Muranowie, Starym Mieście i Śródmieściu Południe.
Do Warszawy Gen. Leopold Okulicki dociera końcem maja 1944 wsiadając w pociąg na przystanku kolejowym Łuczyce nieopodal Krakowa ściślej miejsca gdzie został desantowany na spadochronie jako Cichociemny na placówkę ''Kos'' w miejscowości Wierzbno. 
W dniu 21 maja 1944 r., po długich przygotowaniach, o godz. 23,20 "Liberator" ("Halifax") z 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych Bazy w Brindisi dokonał zrzutu nad Polską sześcioosobowej ekipy skoczków, na bastion, noszący kryptonim "Kos". Pole zrzutowe znajdowało się na polach majątku Wierzbno, należącego do Teofila Szańkowskiego. Płk. Leopold Okulicki wylądował z nominacją na stopień generała brygady, używając od tej pory pseudonimu "Kobra". Komendantem zrzutowiska był Stefan Krzeczek ps. "Łódź" z Górki Jaklińskiej. Ze strony Inspektoratu Rejonowego AK "Maria" - 106 Dywizji Piechoty AK- czuwał ppor. Jerzy Migas ps. "Kruk". Skoczków ulokowano początkowo w Szarbi, gmina Koniusza, gdzie dziś w prywatnym domu Państwa Marcińskich, znajduję się Muzeum im. gen. L. Okulickiego. Pierwszą kennkartę na ojczystej ziemi dla gen. L. Okulickiego wystawił sekretarz gminy w Koniuszy - Roman Nowak ps. "Nina" (oficer do zadań specjalnych Inspektoratu Rejonowego "Maria"). Pod koniec maja gen. L. Okulicki odjechał do Warszawy z pobliskiej stacji Łuczyce.

Łuczyce – przystanek kolejowy w Łuczycach, w województwie małopolskim, w Polsce. Na przystanku zatrzymują się pociągi na trasie Kraków, Kielce, Warszawa.
1 sierpnia 1944r. gen. Okulicki zostaje zakwaterowany w lokalu przy ul. Śliskiej . Tam ma oczekiwać na rozwój wydarzeń . Jago osoba jest zbyt cenna , a zarazem po wcześniejszych ustaleniach ma objąć funkcję Komendanta AK na wypadek nieoczekiwanego obrotu wydarzeń . 6 sierpnia pisze do Bora list :
I.Zdaje się ,że ciężka walka o Warszawę zbliża się ku końcowi.Mimo strat i zniszczeń dała nam już bardzo dużo.
a)Zespolenie się społeczeństwa pod kierownictwem Delegata Rządu i Waszym
b)Zahartowanie się wartościowej części społeczeństwa ,wiarę we własną siłę i zrozumienie że wolność wywalczona zostaje własną krwią.

II.Dotychczasowa walka w całej Polsce pod postacią "Burzy" dała niewątpliwie wyraz naszej nieustępliwej woli bicia się z Niemcami została ona jednak celowo przemilczana przez Sowiety i dlatego przeszła bez echa. Sowietom zależy na tym ,abyśmy na rynku międzynarodowym stali się przedmiotem,posłusznym narzędziem w ich ręku ,a nie równoprawnym podmiotem.W tym celu montują oni niezmordowanie przedstawicielstwo polityczne i armię Berlinga,jako jedyną realną siłę polską walczącą o wolnośc narodu polskiego na polskiej ziemi. Reszta to emigracja,która nie ma prawa przemawiać w imieniu narodu polskiego,a o pracy i walce kraju nic nie mówią lecz przeciwnie tuszują możliwość rozgłosu.Nasza walka i nieustępliwa wobec Niemców postawa jest im nie na rękę ,miesza im z góry ukartowaną grę.

III.Wydaje mi się ,że nasza samodzielna walka z Niemcami o Warszawę do tego stopnia jest nie na rękę Sowietom ,że z tego powodu wstrzymały działania zaczepne na Warszawę,licząc że Niemcy załatwią ten tak nieprzyjemny dla nich problem.Naszej walki o Warszawę ukryć nie są w stanie ,bo o niej mówią Niemcy a za nimi cały świat.Propaganda sowiecka narzucającą światu przekonanie, że realna siła polska jest tylko ta,która z nimi współdziała a raczej ich słucha,została przez naszą walkę podważona.Trzeba aby cały świat wyraznie dowiedział się ,że walką kieruje legalny Rząd RP,który jest w Warszawie.Uporczywe trzymanie się naszego rządu w Londynie w czasie obecnej walki uważam za zło.Miejsce Rządu i Naczelnego Wodza jest w tej chwili w Warszawie ,bo tu ważą się losy Polski,nie w stosunku do Niemiec ,lecz w stosunku do Sowietów.

IV. Twierdzę ,że obecną walkę o Warszawę jako serce Polski ,a tym samym o Polskę wygramy całkowicie tylko wtedy ,jeśli potrafimy po niej zdecydowanie przeciwstawić się sowieckiemu imperializmowi.Nie jest to niemozliwe.Dotychczasowa pięcioletnia walka konspiracyjna i obecna walka otwarta dają nam duży kapitał i poważne atuty w grze politycznej.Sowiety mają siłę wielokrotnie przewyższającą naszą siłę ,ale mimo to nie będą w stanie wyeliminować nas z gry międzynarodowej ,jako prawdziwego wyrazu woli narodu,jeśli im tego sami nie ułatwimy.Stanowisko nasze w stosunku do Sowietów musi być śmiałe i zdecydowane.Trzeba wyraznie powiedzieć im i światu że my jesteśmy wyrazem woli narodu polskiego[..].Gdyby w tej chwili nie byłoby naszego rządu w Londynie a tylko w Warszawie wicepremier ,pozycja nasza byłaby silniejsza.W tej sytuacji trzeba,by wicepremier przejął cały ciężar sprawy polskiej na siebie .Mam wrażenie że to jest do uzgodnienia z Rządem.W związku z tym cała taktyka ujawnienia musi ulec zmianie.Na rozmowy z sowieckim dowódca armii czy frontu powinien jechać dowódca Okręgu Warszawa a Delegat Rządu i Wy nie możecie się ruszać z Warszawy.Wy obaj tutaj jesteście najważniejszymi Panami i gospodarzami ,i jeśli ktoś z Wami chce mówić to do Was musi przyjść a nie Wy do niego ,choćby to był sam batiuszka Stalin.Gdy tylko opanujemy Warszawę na tyle ,by było możliwe przeniesienie się Wicepremiera i Wasze ,trzeba dla tych dwóch władz zająć najbardziej reprezentacyjne budunki(Rada Ministrów i Sztab Główny)i zrobić cały fason władzy Państwa. Bardzo Was przepraszam ,że nieproszony zabieram głos w tej sprawie.Jestem pewien,że w chwilach kryzysu przeklinaliście mnie w duchu wiele razy ,w końcu jednak ,a może już teraz rozgrzeszycie mnie. W myśl otrzymanego rozkazu siedzę jak mysz pod miotłą choć wiele mnie to kosztuje.Łączność z wami będę trzymał przez 49.
Ściskam dłoń i Odmeldowuję się.

Kiedy dom przy ul. Śliskiej stał się kupa gruzu , przeniósł się na ul. Chmielną, po spaleniu i tego domu na ul. Bracką , a po zawaleniu się domu na ul. Śniadeckich .
Naczelny Wódz w chwili powstania musiał prowadzić walkę polityczną z Mikołajczykiem i jego ludźmi - opcja ta dopuszczała porozumienie się z ZSRR za cenę daleko idących ustępstw . Świadczyć może o tym wyjazd Mikołajczyka w lipcu 1944r. do Moskwy , by się układać .
1 września 1944r. wydany zostaje Rozkaz nr 19 do żołnierzy Armii Krajowej: ''Pięć lat minęło od dnia , gdy Polska, wysłuchawszy zachęty Rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką. ... Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią sie samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy , pozostawiony samym sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami - oto tragiczna i potworna zagadka, której my , Polacy, odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u schyłku piątego roku wojny. Nie umiemy dlatego, gdyż nie straciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy , bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili. Nie umiemy i dla tego, że nie wierzymy , by polityka, oderwana od zasad moralnych, inne słowa aniżeli złowieszcze ''Mane , Tekel, Fares'' sama sobie na kartach historii wypisać zdołała .
Brak pomocy dla Warszawy tłumaczyć nam pragną rzeczoznawcy rajcami natury technicznej.
Wysuwane są argumenty strat i zysków . Skoro jednak obliczać trzeba , to przypomnieć musimy, ze lotnicy polscy w bitwie powietrznej o Londyn ponieśli ponad 40% strat, 15% samolotów i załóg zginęło podczas próby dopomożenia Warszawie . Strata 27 maszyn nad Warszawą, poniesiona w ciągu miesiąca, jest niczym dla lotnictwa Sprzymierzonych , które posiada obecnie kilkadziesiąt tysięcy samolotów wszelkiego rodzaju i typu...
Jeśli ludność stolicy dla braku pomocy zginać musiała pod gruzami swych domów, jeśli by przez bierność , obojętność czy zimne wyrachowania wydana została na rzeź masową - wówczas sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej i w dziejach niebywałej. Są wyrzuty sumienia ,które zabijają . Bohaterskiego Wodza Dowódcę oskarża się o to , że nie przewidział nagłego zatrzymania ofensywy sowieckiej u bram Warszawy. Nie żadne inne trybunały, jeno trybunał historii osądzi tę sprawę. O wyrok jesteśmy spokojni...
My tutaj czynimy dalsze wysiłki, aby uruchomić pomoc dla Was. Otrzymujemy wciąż jeszcze obietnice i przypuszczenia. Wierzymy w nie i ufamy, że wiara ta nie będzie odebrana
Polskim Siłom Zbrojnym .''

Rozkaz ten został wydany także dla opinii międzynarodowej , był to koniec gen. Sosnkowskiego . Prezydent Raczkiewicz zdymisjonował Sosnkowskiego 30 września 1944r.


 „Walka o wolność, gdy się raz zaczyna, Z ojca krwią spada dziedzictwem na syna, Sto razy wrogów zachwiana potęgą, Skończy zwycięstwem” 

1 września 1944r. Bór - Komorowski informował NW , że jest zupełnie zdekonspirowany i po zajęciu Warszawy przez Rosjan byłby aresztowany w ciągu najbliższych kilku dni .
Po ciężkim zranieniu Pełczyńskiego 4 września obowiązki Szefa Sztabu przeją płk Szostak. 11 września gen. Okulicki przejmuje funkcję Szefa Sztabu od płk Szostaka. Powodem decyzji była zbliżająca się kapitulacja Warszawy . Dodatkowo Okulicki prowadził pracę nad przyszłym Sztabem w konspiracji . 23 września wysyła por. Jana Nowaka poleceniem skontaktowania się z pracownikami ''Załogi'' organizującymi przy KG trasy kurierskie .
Generał Leopold Okulicki podczas inspekcji placówki powstańczej ul. Poznańska 12
Pełniąc funkcję Szefa Sztabu dokonuje inspekcji walczących oddziałów.
Gen. Okulicki ''Kobra'' inspekcja Batalionu ''Zaremba-Piorun'' ul. Poznańska 12

Wspomina Antoni Radwan „Kobra” podporucznik kompania lotnicza „Lawy”; Batalion „Zaremba-Piorun” rejon Śródmieście Południowe ;

Nigdy nie wiadomo było, kiedy zacznie się ostrzał. Trudno, ryzyko jest na wojnie. Wracając do rozmowy z generałem Okulickim. To jest historia, którą pamiętam bardzo dokładnie, bo byłem tylko ja, generał i „Jur”- por. Jerzy Marcinkowski ps. "Jur" dowodził 2. kompanią, więc nie mogło być pomyłek. Była już druga połowa Powstania. Przychodzi ukaz, że nasz porucznik „Jur” i drugi oficer zostali odznaczeni Virtuti Militari. W wojsku polskim była taka tradycja, że Virtuti wręcza generał, przynajmniej w normalnych czasach. W Komendzie Główne było paru generałów. Powiedzieli, że przyjdzie do nas generał dekorować. Przypuszczam, że oni nie dostali tego Virtuti w sensie krzyża, bo tego nie było, tylko wręczano papierek. Na tym nie byłem, akurat w tym momencie miałem służbę w strzelnicy w bunkrze w bramie, nie widziałem tej ceremonii. Siedzę w „bunkrze”, to była brama warszawska. Jak się domy paliły, cegły spadały, to bramy sklepione na ogół się utrzymywały. Tam bardzo dobrze było robić strzelnice. Przeważnie stawiało się szafy napełnione ziemią czy cegłami, robiło się szpary do strzelania. W gruzach trudno [było] zrobić strzelnice, więc one często były w bramach. To było dość wysoko, był pomostek, strzelnica i drabinka. W pewnym momencie widzę, że przez podwórko spalonego domu idzie mój porucznik „Jur” z jakimś panem. Włażą po drabince do mnie na pomostek, gdzie trzeba było siedzieć schylonym. Widzę, że to jest generał. Nie pamiętam do dziś dnia, czy miał odznaki generalskie, czy nie, w każdym razie było wiadomo, że to jest generał. Ja, żeby ducha wojskowego wykazać, melduję się: „Panie generale, melduję się…” Wtedy chyba byłem podchorąży „Kobra”. Mój pseudonim był „Kobra”. On patrzy na mnie, mówi: „Twój pseudonim »Kobra«?”. Nawet nie wiem, czy mówił do mnie „ty”, chyba mówił do mnie „ty”. Mówię: „Tak jest panie generale!”. – „Mój też. Nigdy nie spotkałem nikogo, co miał pseudonim »Kobra«!”. Później okazało się, że pseudonim Okulickiego jako dowódcy Armii Krajowej był „Niedźwiadek”, ale przed tym w konspiracji miał parę innych pseudonimów, między innymi „Kobra”. Strasznie się ucieszył, że spotkał kogoś o tym samym pseudonimie, był przyjazny, mówił: „Ach, twój pseudonim »Kobra«. Jak się cieszę, że spotkałem kogoś, co ma ten pseudonim”. Taką miałem rozmowę. Nie wiedziałem, że to Okulicki, kto to jest Okulicki, o tym nie było wiadomo. Dopiero parę lat potem, jak zaczęły powstawać książki o dowództwie Powstania, kto tam kim był i tak dalej, to okazało się, że to był generał Okulicki, bo miał pseudonim „Kobra”.
Więcej...

Wspomina Wacław Auleytner „Gorayski” starszy strzelec Batalion „Gustaw”, rejon Stare Miasto, Śródmieście ;

Młodzież uważała, że musi zapłacić Niemcom za te pięć lat upokorzenia, jakie Polska przeszła, za pięć lat zniszczeń, pięć lat mordów... Młodzież uważała, że powinno wybuchnąć Powstanie. Natomiast mnie tutaj przekonał w dużej mierze później Okulicki. On przyjechał z Londynu z przekonaniem, że nikt Polakom nie pomoże, że Polakom grozi siedemnasta republika i że tylko w rękach Polaków leży własne ocalenie. Dlatego, jak on powiedział, trzeba rozpalić taki stos, trzeba rozpalić taki ogień, żeby zobaczył go cały świat, i Powstanie powinno być takim ogniem. I rzeczywiście – Powstanie było takim ogniem, i świat zobaczył ten ogień. Co najważniejsze, wydaje mi się – takie moje przekonanie chyba potwierdzone w książce Daviesa – że tego ognia przestraszył się Stalin. On doszedł do wniosku po Powstaniu, bo nie przed Powstaniem, że mieć w ramach Związku Radzieckiego taki kraj, jak Polska, to jest niebezpiecznie. Jest duże ryzyko; lepiej, żeby to był kraj pozornie wolny pod protektoratem Związku Radzieckiego, ale nie wewnątrz Związku Radzieckiego. I to nas uratowało, prawdopodobnie, przed siedemnastą Republiką.
Więcej...

Wspomina Zbigniew Kuszewski „Opacki” porucznik, rejon Czerniaków;

W Warszawie przez łączniczkę skontaktowałem się ze swoim dowódcą, jemu przekazałem dla dowództwa tę wiadomość, którą przekazywał „Szary”. Ciekawa była reakcja. Dowiedziałem się od mojego dowódcy, jak Okulicki to przyjął. Powiedział: „Zdaję sobie sprawę, że pomocy nie można dostać, już zdecydowaliśmy o rozpoczęciu Powstania, bo gdybyśmy nie dali zgody na rozpoczęcie Powstania, to młodzież sama by to Powstanie wszczęła. Nie ma innej rady, bo chaotyczne [Powstanie], bez działalności dowództwa, dałoby w rezultacie większe ofiary.” Taka była postawa Okulickiego.
Więcej...

Wspomina Władysław Roman : ''Wygłosił płomienna mowę , w której starał się przekonać nas, że decyzja o wybuchu powstania była uzasadniona i jedynie słuszna , a nasza długotrwała walka w obronie stolicy , ten wielki zryw żołnierzy konspiracji, nie da się z niczym porównać... Że powstanie w Warszawie było potrzebne , żeby tą zbrojną demonstracją zwrócić uwagę światu na sprawę Polski, z Której uczyniono przedmiot przetargu politycznego w rozgrywce między Wielką Brytanią , Stanami Zjednoczonymi, a Związkiem Radzieckim, a więc decydowano o nas bez nas... Mówił pięknie i przekonywająco. Kiedy go słuchaliśmy, nie mieliśmy żadnych wątpliwości. Wierzyliśmy , że ma rację ...'' 3 października , wczesnym rankiem , zgodnie z rozkazem Bora-Komorowskiego, gen. Okulicki wraz z Janiną Konopacką opuszcza stolicę . Udając się na Dworzec Zachodni w bydlęcych wagonach zostali przywiezieni do Pruszkowa.
Z obozu nie udało sie uciec. Włączony do transportu
jadą na południe . W Skierniewicach miejscowa ludność wrzuca jedzenie . Wśród kolejarzy zaczęła się szerzyć pogłoska , że wyraźnie jedziemy na Oświęcim . 7 października 1944r. kiedy pociąg zatrzymał się na stacji Kielce wyskoczył z wagonu . Razem z Okulickim i Janiną Konopacką uciekły dwie kobiety z KG. W Kielcach nawiązał kontakt z Szefem Sztabu Okręgu Radomskiego .


Dnia 28 września 1944r.
 Na depeszę z dnia 26.09.44r. nadaję order ''Virtuti Militari'' IV klasy;

 Generał Bryg. OKULICKI Leopold za całokształt wydatnej pracy konspiracyjnej od 1940 na eksponowanych stanowiskach kierowniczych i wykazany wysoki hart ducha w najcięższych okolicznościach.
 NACZELNY WÓDZ
 SOSNKOWSKI
 Generał Broni

27 IX 1944r. generał Okulicki zostaje odznaczony także Krzyżem Walecznych.

Norman Davies książka; Powstanie '44 cytaty;

  "„Niedźwiadek" w matni to był najwyższej klasy le Chevalier sans peur et sans reproche - Rycerz bez trwogi i skazy." Norman Davies o gen. Okulickim


   ''Podczas wywiadu nagranego na taśmie filmowej pięćdziesiąt lat później Kolos opisywał, jak szykował się do tej misji. NKWD zaopatrzyło go w dokumenty z brzmiącym z polska nazwiskiem - Kołosowski - i oświadczono mu, że jeśli wpadnie w ręce Armii Krajowej, zostanie zastrzelony. Nie tylko nie przygotowano go do służenia pomocą wojsku alianckiemu, które się znalazło w trudnej sytuacji, ale dano mu jednoznacznie do zrozumienia, że wkracza na terytorium wroga. Nic dziwnego, że poczuł się zupełnie zagubiony. Dwukrotnie zabrano go na spotkania z dowództwem Armii Krajowej - 21 i 22 września; później raportował, że widział się z „Borem". Miał się także poskarżyć na „angielskich agentów wywiadu", od których w jego przekonaniu roiło się w otoczeniu „Bora". Dowództwu Armii Krajowej Kolos zadał jedyne rzeczowe pytanie: w jaki sposób Armia Czerwona może zdobyć Warszawę? W odpowiedzi „Monter" i „Niedźwiadek" przedstawili zarys manewru kleszczowego na północy i południu, zdumiewająco podobny - o czym nie wiedzieli - do planu, jaki Rokossowski i Żukow przedstawili Stalinowi 8 sierpnia.''

  ''2. Udowodnienie przed całym światem naszej nieprzerwanej walki z Niemcami, ponieważ o dotychczasowej naszej (w Wilnie, Lwowie, okręgu lubelskim) nie było powiedziane ani słowa.
3. Przez walkę w dużych rozmiarach udowodnić naszą dobrą wolę wspólnego bicia Niemców razem z Armią Czerwoną i na tej platformie szukać rozwiązania zatargu polsko-sowieckiego.
4. Wziąć odwet na Niemcach za prawie pięcioletnie wyniszczenie Narodu polskiego.
5. Sparaliżować działania niemieckie na wschodnim brzegu Wisły, których działanie opierało się prawie całkowicie na warszawskim węźle komunikacyjnym.
6. Przez to umożliwić Armii Czerwonej szybkie sforsowanie Wisły i w ten sposób uchronić Warszawę od zniszczenia. Nie pozwolić do ustabilizowania frontu na Wiśle, co w rezultacie musiałoby doprowadzić do zniszczenia Warszawy i w najbliższym czasie wy ewakuowania ludności z Warszawy.   
7. Ogłoszone przez Niemców [wezwanie] 100000 mężczyzn z Warszawy do pracy nad budową umocnień niemieckich groziło rozbiciem naszej siły i naszych przygotowań i w rezultacie doprowadzić musiałoby do postawienia nas w całkowicie bierną sytuację.
8. Wzgląd na morale żołnierzy AK i społeczeństwa polskiego, które prawie przez pięć lat przygotowywane do walki z Niemcami przez nas samych mogłoby się załamać, gdybyśmy w tej decydującej i nadarzającej się sytuacji tej walki nie podjęli. Naród polski w takim wypadku musiałby nam postawić pytanie: po co była walka i ofiary, gdy do tego samego biernego oczekiwania na wkroczenie Armii Czerwonej można było ich uniknąć.
9. Uzasadniona obawa, że gdy huk dział zbliży się do Warszawy, nagromadzone elementy i ogólna chęć walki z Niemcami podejmą walkę samorzutnie bez naszego kierownictwa.''

   ''Rzeczą najbardziej pożądaną było jednak włączenie kwestii Powstania Warszawskiego w jakąś w pełni udokumentowaną i starannie wyważoną relację historyczną. I właśnie ten cel przyświecał dwóm grupom historyków, które wkrótce po wojnie zabrały się do pracy. Pierwsza skupiła się wokół Adama Borkiewicza, weterana Armii Krajowej, w latach trzydziestych pracownika Wojskowego Biura Historycznego. Wydawał on pismo powstańcze „Barykady" i na specjalne polecenie generała Okulickiego „Niedźwiadka" gromadził materiały.''

Londyn, 3 maja 1965 r. Rozmowa z generałem Borem Komorowskim dowódcą AK w obecności prof. J.K. Zawodowego.

Co meldował Panu Generałowi Pan Generał Leopold Okulicki po przybyciu do Warszawy?

Nic nowego; meldował to, co było w instrukcji Naczelnego Wodza; rozmawialiśmy długo, ale nie było w tym nic nowego, czego byśmy nie wiedzieli przedtem.

Czy Pan Generał Leopold Okulicki był wobec Pana Generała otwarty?


Był bardzo szczery i bardzo lojalny.

To znaczy, że Pan Generał Okulicki nie szedł po linii premiera Mikołajczyka ugodzenia się z Rosją?

Nie. Pan Generał Okulicki był zbyt wybitny, aby się podporządkować czyjejś linii. Pan Generał Okulicki to wielki indywidualista, człowiek impulsywny, dochodzący do własnych sformułowań.

Czy Pan Generał uważał go za rzecznika Naczelnego Wodza, czy oficera oddanego do dyspozycji Komendy Głównej AK?

Pana Generała Okulickiego uważałem jako oficera Sztabu dokładnie obeznanego z instrukcjami Naczelnego Wodza.

Co Pan Generał Okulicki mówił od siebie o stosunku aliantów do sprawy polskiej?

Nic tutaj nie mogę podkreślić. (przecież nas zdradzili)

Kiedy Pan Generał zaczął rozważać sprawę stoczenia walki o Warszawę?

21 lipca 1944. Gdy Pan Gen. Okulicki przedstawił mnie i ''Grzegorzowi'' projekt zmiany zadania dla Warszawy.

To Pan Generał uważa Pana Generała Okulickiego za głównego inicjatora walki o Warszawę?

Tak.

A jak Pan Genenerał Okulicki motywował potrzebę walki o Warszawę?

Pan Generał Okulicki uważał moją myśl wyprowadzenia wojska z Warszawy i stoczenia walki poza miastem w ramach ''Burzy'' za nierealną, ze względu na brak ku temu przygotowań wojskowych. Broń była skoncentrowana w Warszawie. Stąd była kwestia jak uzbroić wychodzące oddziały; czy mają wyjść z Warszawy z bronią, czy bez? Gdyby wychodziły uzbrojone, mogły by dojść do walki przed wykonaniem właściwego zadania. Brakowało czasu na zorganizowanie przerzutu broni. Wypadki tak szybko szły po sobie, że Pan Gen. Okulicki uważał, że nie zdąży się broni i ludzi wyprowadzić z Warszawy. Bał się, że oddziały wyjdą bez broni i nigdy jej nie dostaną. Nie można było uzbrajać i wyprowadzać ludzi poza Warszawę. To były główne powody wojskowe. Powody polityczne - przez walkę AK o Warszawę, która była stolicą, danie rozgłosu walce o Polskę.

Czy Pan Generał Okulicki tłumaczył Panu Generałowi, że istniała konieczność walki politycznej z Rosją?

Nie walki, lecz postawienia Rosjanom pewnej przeszkody- aby wyłożyli swoje karty. Byłoby największym nonsensem politycznym, gdyby walka z Niemcami przerodziła się w walkę z Rosją. Chcieliśmy walczyć z Niemcami, a jednocześnie wyjaśnić stosunek Rosji do nas. Chcieliśmy własnym czynem wyzwolić stolicę; pomścić się na Niemcach; dać upust chęci walki; zapobiec spontanicznemu wybuchowi nie kierowanej przez AK lub prowokacji-komuniści mogli spowodować walkę- i przez walkę wejść w operacyjny kontakt z Armią Czerwoną. Chodziło o klaryfikację stosunku Rosji do AK.

Są opinie, że Pan Generał Okulicki był ''chojrakiem''?

Pan Generał Okulicki był bardzo impulsywnym i zaciętym oficerem, o przekonywującym sposobie mówienia i dużym przygotowaniu operacyjnym. Pan Generał Okulicki szybko się decydował. To był ktoś: to był chłopak do wypitki i do wybitki. To był chojrak.

Londyn, 3 maja 1965 r. Rozmowa z generałem Borem Komorowskim dowódcą AK w obecności prof. J.K. Zawodowego.

Krzyż Akcji Burza

Odznaka Pamiątkowa Akcji Burza.
Komendant Główny AK gen. Leopold Okulicki 26 października 1944 roku wydał rozkaz zakończenia Akcji Burza.
Akcja "Burza" – akcja wojskowa zorganizowana i podjęta przez oddziały Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim, w końcowej fazie okupacji niemieckiej, bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej, prowadzona w granicach II Rzeczypospolitej. Trwała od 4 stycznia 1944, kiedy wojska radzieckie
przekroczyły na Wołyniu granicę polsko-radziecką z 1939.

Do Akcji Burza zmobilizowano łącznie ok. 100 000 żołnierzy i oficerów AK.
Pod względem militarnym akcja "Burza" osiągnęła główne cele, poza działaniami w terenie, Armia Krajowa zdobyła kilka dużych miast np. Wilno czy Lwów, przed faktycznym wkroczeniem do nich oddziałów Armii Czerwonej. Akcja Burza objęła też Warszawę, Powstanie Warszawskie 1944. Odtworzenie części dywizji i pułków walczących w 1939 podkreśliło nieprzerwaną ciągłość Polskich Sił Zbrojnych, co posiadało nie tylko znaczenie symboliczne, ale także wyraziło się, w sierpniu 1944, oficjalnym uznaniem Armii Krajowej za wojska sprzymierzone. Z politycznego punktu widzenia nie osiągnięto jednak pozytywnych rezultatów. Alianci zachodni, informowani przez wywiad AK o przeprowadzanych przez NKWD masowych aresztowaniach żołnierzy podziemia, dowódców AK i przedstawicieli Delegatury Rządu na Kraj, nie zareagowali w stopniu umożliwiającym zmianę polityki sowieckiej wobec Polski i jej obywateli. Stalin nadal przekonywał sojuszników zachodnich, wbrew oczywistym faktom ujawnionych w trakcie akcji "Burza", iż Armia Krajowa jest słaba i niezdolna do jakichkolwiek działań wojskowych oraz iż nie ma wpływu w społeczeństwie, a jedyną siłą polityczną z którą Polacy wiążą nadzieje na odrodzenie niepodległego państwa polskiego, miała być rzekomo polska lewica i komuniści. Twierdzenia te rozpowszechniano także w kraju za pomocą podległego ZSRR aparatu propagandowego, który przygotowywał się do tych działań od wielu miesięcy przed wybuchem akcji "Burza".

Ogółem, na skutek działań sowieckich służb bezpieczeństwa, głównie NKWD, w więzieniach i obozach zamknięto 50 000 żołnierzy AK uczestniczących w akcji "Burza", głównie za odmowę wstąpienia do kontrolowanej przez ZSRR armii Berlinga. Konsekwencją działań NKWD był terror wobec Polaków zamieszkujących tereny wschodnie, od listopada 1944 nasiliły się sowieckie pacyfikacje na Kresach, np. zamordowano 9800 Polaków tylko w powiecie lidzkim, w szczuczyńskim kolejne 8000, a w oszmiańskim 6000. Najbardziej ucierpiały w czasie tych akcji miasta Ejszyszki i Bieniakonie. Regularnie urządzano obławy na członków Armii Krajowej – np. na Lubelszczyźnie jesienią 1944, oraz na przełomie 1944 i 1945 na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie. Z samego Wilna deportowano 35 000 Polaków, wymuszając oświadczenia iż wyjeżdżają oni z własnej woli – w miejsce wywiezionych osiedlano Rosjan. ZSRR dokonał także grabieży polskich dóbr kulturalnych, m.in. wywieziono całe archiwa Towarzystwa Przyjaciół Nauk i Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie.

Ppor. Jerzy Bokłażec został publicznie powieszony w Lidzie w lutym 1945.
Jerzy Bokłażec, ps. Pazurkiewicz, (ur. 1918 r., zm. 2 lutego 1945 r. w Lidzie), żołnierz Armii Krajowej. W stopniu podporucznika dowodził kompanią w 4. batalionie 77. Pułku Piechoty AK. (do kwietnia 1944 r.). Ujęty przez NKWD w listopadzie 1944 r., powieszony w publicznej egzekucji w Lidzie w lutym 1945 r.

Wśród świadków aresztowania Jerzego Bokłażca był jego brat, Ryszard. Oto jego relacja.

Zdarzenie miało miejsce późną jesienią – październik albo początek listopada 1944 r. Wieś Klukowicze. Dom osadnika wojskowego pana Juszkiewicza (...). Rodzina nasza przez okres okupacji niemieckiej mieszkała właśnie u pana Juszkiewicza. W nocy, gdy już wszyscy spali, dom został okrążony przez oddziały NKWD. W domu był mój brat Jerzy, który po powrocie spod Wilna przyszedł odwiedzić rodzinę. Gdy Rosjanie weszli do domu, aresztowali brata i jego adiutanta (...). W momencie aresztowania Rosjanie nie wiedzieli, kogo aresztowali. Po kilku uderzeniach w twarz dowiedzieli się od adiutanta, że aresztowali „Pazurkiewicza”. (...)

Natychmiast bratem zainteresował się oficer dowodzący. Żołnierze przestali popychać, a oficer prowadził w miarę spokojną rozmowę (zwiększono ilość pilnujących żołnierzy). Namawiał brata, aby zgodził się na współpracę z nimi – że pojedzie do Moskwy i niczego nie będzie mu brakowało. Po kategorycznej odmowie oficer zwrócił się do ojca, aby namówił swego syna do współpracy. Ojciec odmówił. W dalszej części przesłuchania zostaliśmy wyproszeni do mieszkania gospodarza. Jedynie ojciec kilkakrotnie był wzywany. Oficer NKWD powiedział ojcu: „Znajesz papasza, ja chacieł jewo udarić w lico, no ruka mienia nie podniałaś. Eto wielikij czeławiek, żałka szto nie choczet z nami rabotać”. Jeszcze przez jakiś czas słyszeliśmy podniesione głosy sowietów. Potem obaj zostali wsadzeni na furmankę i wywiezieni do Lidy, do więzienia. Rodzice kilkakrotnie dostawali informację, że ich syn Jerzy jest torturowany, lecz trzyma się dzielnie. Drugiego lutego 1945 roku został powieszony publicznie w Lidzie. Naoczni świadkowie mówią, że tuż przed śmiercią wykrzyknął: „Niech żyje Polska!”.


Furażerka Armii Krajowej
Rozkaz Rosjan o zatrzymywaniu i rozbrajaniu Żołnierzy Armii Krajowej idących na pomoc Powstaniu Warszawskiemu 1944
Pomnik Powstania Warszawskiego, Plac Krasińskich.

Liczba ofiar nie jest znana do dziś. Dane o 200 tys poległych zostały podane jeszcze podczas trwania Powstania Warszawskiego przez PKWN 28 sierpnia 1944 w Lublinie, podczas konferencji zorganizowanej przez PKWN dla prasy zagranicznej jako propaganda i mit założycielski PRL.
Podczas Powstania Warszawskiego zniszczonych zostało 50% budynków miasta. To po wojnie w 1946 powstaje plan odbudowania Warszawy w stylu realizmu socjalistycznego ideowego jako propagandowego narzędzia partii komunistycznej, wywodzącego się ze związku radzieckiego co skutkuje decyzją urbanistów warszawskich o wysadzaniu nadającej się do odbudowy zabudowy Miasta Stołecznego. Skutkuje to podaniem kłamliwych danych o zniszczeniach Miasta sięgających 90% w zabudowie na potrzeby propagandy PRL. 40% Miasta Stołecznego zniszczono po wojnie w wyniku decyzji władzy komunistycznej, Biuro Odbudowy Stolicy (BOS). Kłamstwem historycznym jest twierdzenie, że Warszawa została zrównana z ziemią podczas wojny. Całkowicie zniszczone były tylko tereny getta. Na południe od ul. Leszno domy zostały wypalone, ale poza pojedynczymi budynkami do wyburzenia, nadawały się do obudowy, a ich elewacje były dobrze zachowane. Jednak w latach 1946-48 miały miejsce masowe wyburzenia całych kwartałów, bez względu na stan znajdujących się tam budynków. W roku 1948, kiedy Biuro Odbudowy Stolicy było rozwiązywane, pomiędzy ulicą Leszno a Al. Jerozolimskimi teren był już całkowicie ogołocony z zabudowy i splantowany. W tym samym czasie, gdy Wydział Architektury Zabytkowej BOS podjął prace nad odbudową zniszczonych zabytków stolicy, Wydział Urbanistyki tej samej instytucji, kierowany przez Wacława Ostrowskiego, dokonał masowych wyburzeń. Zachowała się wypowiedź Ostrowskiego, w której żałował, że Niemcy nie zniszczyli całej Warszawy (co niewątpliwie zaoszczędziłoby Biuru Odbudowy Stolicy sporo pracy...).






Już 30 lipca 1944 r. moskiewska radiostacja im. Tadeusza Kościuszki, udająca stację nadającą z kraju, przekazała kilkakrotnie powtarzaną audycję wzywającą mieszkańców Warszawy do walki: „Ludu Warszawy, do broni! Niech ludność cała stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzajcie na Niemców! (...) Pomagajcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę!". 1 sierpnia 1944 r. Radio Moskwa w polskojęzycznej audycji ogłosiło, że „już wnet nad uwolnioną Warszawą powiewać będą sztandary wolnej Rzeczypospolitej".
5 sierpnia PKWN-owska „Rzeczpospolita" pisała: „Serce kraju, nasza stolica oblewa się krwią. (...) Warszawo, wytrwaj w walce, spieszymy z pomocą!". Jeszcze 13 sierpnia Żymierski pisał w rozkazie do żołnierzy: „Przypadł Wam wielki zaszczyt udziału w walce o wyzwolenie Warszawy (...). Musicie światu pokazać, jak Polak walczy o swoją stolicę!".
Tymczasem na rozkaz Moskwy jednostki NKWD i Armii Czerwonej od razu podjęły – podobnie jak Niemcy – działania ukierunkowane na likwidację oddziałów AK idących na pomoc Warszawie. Dlatego nie doszły do stolicy dobrze uzbrojone oddziały z obwodu Mińsk Mazowiecki. Wobec groźby rozbrojenia przez Armię Czerwoną zostały rozwiązane w rejonie Otwocka. Również w tych okolicach wobec zagrożenia ze strony NKWD został rozwiązany zmierzający do Warszawy oddział z Kraśnika. Aresztowanie dowódcy i rozbrojenie przez Sowietów żołnierzy 9. Podlaskiej Dywizji Piechoty AK uniemożliwiło udział w Powstaniu oddziałów z okolic Białej Podlaskiej.
 Po dwóch tygodniach opisywanych na świecie walk nie można było negować ich skali. W Moskwie zaczęto głosić tezę o „awanturnictwie" Powstania. Zmianę tonu nakazano prasie komunistów i Radiu im. T. Kościuszki. Pojawiły się komunikaty o „zbrodniczej działalności" władz podziemia, które bez uzgodnienia z Sowietami rozpoczęło walki w Warszawie: „Moralna odpowiedzialność za te zbrodnie spada na faszystowskich awanturników" – mówiono o dowódcach Powstania 14 sierpnia. Propaganda ta znacznie ograniczyła aliancką pomoc dla miasta, bowiem samoloty zamiast sprzętu zrzutowego musiały brać na podkład olbrzymie ilości paliwa, aby móc wrócić do lotnisk we Włoszech. Rosjanie odmawiali zgody na lądowanie i tankowanie paliwa przez brytyjskie i amerykańskie samoloty, które dokonywały zrzutów dla walczącej Warszawy, aż do 14 września.
14 sierpnia 1944 r. komendant główny AK gen. Tadeusz Bór-Komorowski wydał rozkaz marszu na pomoc Powstaniu wszystkich pozostających w dyspozycji komend AK dobrze uzbrojonych jednostek. Wówczas w kierunku Warszawy ruszyły kolejne oddziały nawet z bardzo odległych regionów – zarówno tych jeszcze okupowanych przez Niemców, jak i już zajętych przez Sowietów. Jednak siły SS i Wehrmachtu oraz jednostki NKWD i Armii Czerwonej skutecznie uniemożliwiały ich włączenie do walk powstańczych.
 Rosjanie rozbrajali, wyłapywali i zwalczali przedzierające się w stronę stolicy oddziały z Podlasia, wschodniego Mazowsza, Lubelszczyzny, Rzeszowszczyzny, a nawet z ziemi lwowskiej. Po swojej stronie frontu Niemcy zwalczali te z północnego Mazowsza, Kielecczyzny i Małopolski.

Z okolic Lasek i Grójca przedarły się do stolicy jednostki liczące kilkaset osób. Przez pozycje niemieckie nie zdołał się przebić oddział AK z okolic Legionowa. Oddziały z Łowicza musiały stoczyć walki z Niemcami w lasach chlebowskich. Wiele ciężkich starć stoczyły formacje Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK i z ziemi piotrkowskiej, które nie zdołały przebić się do stolicy. Po zaciętych bojach z Niemcami w okolicach Częstochowy zakończył marsz ku Warszawie Samodzielny Batalion „Skała" z okręgu krakowskiego.
Armia Czerwona w Dębem Wielkim i na linii Wisły stanęła na drodze kolejnych oddziałów z Garwolina i Mińska Mazowieckiego. Na skutek działań sowieckich w okolicach Garwolina oraz Żelechowa i Trojanowa zakończył się marsz do Warszawy partyzantów z okręgu lubelskiego. Część Polaków nie była w stanie sforsować obstawionej przez jednostki sowieckie linii Wisły. Liczące ponad 1200 żołnierzy formacje AK spod Hrubieszowa, mimo uzgodnień z Rosjanami o przepuszczeniu ich w kierunku stolicy, zostały zaatakowane przez Armię Czerwoną. W rejonie Siedlec Sowieci zatrzymali i rozbroili żołnierzy 30. Poleskiej Dywizji Piechoty AK. Kolejnych zatrzymano dopiero w rejonie Karczewa, Celestynowa i Dębego Wielkiego. Podobny los spotkał zmierzające do stolicy oddziały z okolic Rzeszowa, otoczone przez Sowietów w okolicach Sokołowa Małopolskiego. Tylko do Annopola przedarły się te z inspektoratu mieleckiego. Wielu AK-owców rozbrojonych przez NKWD i Armię Czerwoną po brutalnym śledztwie wywieziono do łagrów w głębi ZSRR. Niektórych zamęczono w obozach w Riazaniu, Diagilewie i Czerepowcu. Inni trafiali m.in. do łagrów w Borowiczach i Jagle. Niektórzy powrócili do Polski dopiero w końcu lat 40. Dla takich oficerów jak mjr Stanisław Trondowski „Grzmot" z 30. Poleskiej DP AK marsz na pomoc Warszawie trwał 12 lat. Z łagrów wrócił dopiero w 1956 r.

Brak komentarzy: